STRACH BRAMĄ W NIEZNANE
Chanelling Marii za pośrednictwem Pameli Kribbe - czewiec 2010Źródło: http://www.jeshua.net
Tłumaczenie: Tomek Lebiecki
![]()
Drodzy Przyjaciele,
Jam jest Maria, matka Jeszuy.
Jestem tu dziś z wami, aby spowić was w żeński aspekt energii chrystusowej. Większości z was jest ona teraz bardzo potrzebna, ponieważ przechodzicie teraz przez bardzo silny proces przeobrażenia.
Na Ziemi jest teraz wielu podobnych wam Niosących Światło, a wśród nich ci, którzy – podobnie jak wy - już się częściowo przebudzili i po części przypomnieli sobie, kim są.
Wśród wszystkich Niosących Światło można dziś rozróżnić trzy grupy, które odpowiadają trzem różnym etapom procesu wewnętrznych przemian, przez które teraz przechodzicie.
Pierwsza grupa to ci, którzy się wciąż jeszcze nie przebudzili. Jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, kim są, dlatego wciąż jeszcze czują się tu, na Ziemi, zagubieni i osamotnieni. Czują, że są inni od pozostałych ludzi, że nie pasują
do tej społeczności, w jakiej przyszło im żyć. Czują się samotni i wyobcowani żyjąc na co dzień wśród głównego nurtu społeczeństwa.
Życie takich ludzi przepełnione jest cierpieniem, ponieważ wydaje im się, że coś jest z nimi nie tak. Bardzo często są to ludzie nad wyraz wrażliwi. To - podobnie jak wy – marzyciele, którzy marzą o innym świecie, niektórzy nawet częściowo go sobie przypominają, gdzieś głęboko w pokładach duszy odnajdują jakieś jego wspomnienia, lecz póki co nie są
w stanie w żaden sposób urzeczywistnić go w obecnej ziemskiej rzeczywistości.
Dlatego też tacy ludzie wycofują się na obrzeża społeczeństwa i zagłębiają w swój wewnętrzny świat.
A ponieważ światło, które w nich tkwi, nie jest wówczas w stanie się z nich wydostać, nie może promieniować na innych,
często czują się nieszczęśliwi i przytłoczeni, czują się, jakby podcięto im skrzydła.
Jest jednakże jeszcze inna grupa Niosących Światło, do której zaliczyć możemy tych, którzy zaczynają już sobie przypominać, kim naprawdę są. Powoli zaczynają przypominać sobie, jaką pałają mocą i że tak naprawdę są aniołami, które postanowiły inkarnować się na Ziemi, znaleźć się tu w ludzkim ciele, aby sprowadzić ze sobą światło.
A to światło jest tu teraz bardzo potrzebne.
Jak tylko przychodzi ta chwila, że zaczynacie zdawać sobie sprawę, że jesteście nieśmiertelną, wieczną duszą, która tak naprawdę wolna jest od wszelkich ziemskich uwikłań, wówczas zaczynacie odzyskiwać swą moc. Możecie wciąż czuć się wyobcowani, możecie wciąż być postrzegani jako czarna owca, ale teraz czujecie już wasze powiązanie z innym światem, światem piękna i harmonii, a to właśnie jest wasz prawdziwy dom - świat, z którego naprawdę pochodzicie.
Gdy tylko to poczujecie, gdy tylko zdacie sobie z tego sprawę, wówczas już nigdy nie będziecie czuli się tu samotni. Dlatego dziś chcielibyśmy przypomnieć wam o tej energii, o energii waszego prawdziwego domu.
Ci, do których się dziś zwracam, ci, którzy słyszą dziś moje słowa, są częścią tej grupy Niosących Światło,
do której należą ci, którzy już się przebudzili. Oni wiedzą już, że pojawili się na Ziemi w bardzo konkretnym celu.
Wiedzą, że ich zadaniem jest zmienić świat.
Błogosławimy was za ten zamiar, za tę chęć niesienia Ziemi światła i wiemy, jak trudno jest wam pozostawać wiernym samym sobie, będąc jednocześnie pogrążonym w rzeczywistości, która wydaje się być ewidentnie wroga tej energii, którą ze sobą niesiecie.
Jest jednak jeszcze jedna, trzecia grupa Niosących Światło. Można by ich nazwać 'starszymi Nosicielami Światła'.
To ci, którzy już od dawna doświadczają procesu przebudzenia, którzy już od wielu lat pracują nad sobą - niektórzy wręcz od całych dziesięcioleci, i mają już za sobą wiele różnych stadiów wewnętrznych przeobrażeń.
Takie istoty doświadczyły już istoty wewnętrznych zmian, stały się świadome głęboko tkwiących w nich negatywnych przekonań i swoich emocjonalnych bagaży. Mają już za sobą doświadczenie uwalniania się od swej starej tożsamości, będące jednocześnie otwieraniem się na nową, bliższą ich prawdziwej natury.
Wielu z was, którzy teraz słuchacie czy czytacie to przesłanie, należy właśnie to tej trzeciej grupy Niosących Światło. Wewnątrz czujecie się bardzo starzy, bowiem wiele już przeszliście - zarówno w tym życiu, jak i w wielu poprzednich.
My mamy dla was ogromny szacunek za waszą odwagę i głębię mądrości. Jesteście skarbem tej Ziemi, nawet jeżeli czujecie się starzy i zmęczeni. To właśnie do was w głównej mierze adresujemy nasze przesłanie.
W swoim życiu już bardzo wiele rzeczy przerobiliście na poziomie emocjonalnym.
Pozwoliliście wypłynąć na powierzchnię swojej świadomości wielu trudnym emocjom i obawom, odważyliście się spojrzeć im prosto w twarz i w ten sposób wreszcie uwolnić się od nich. Na swej drodze doświadczyliście wielu duchowych przeżyć, poczuliście to błogie uczucie, które daje wtopienie się w we wszystko to, co istnieje.
Wielu z was robi już od dawna to, po co się tu na Ziemi pojawiliście, czyli pomagają teraz innym kroczyć ich własną duchową ścieżką. Praca ze światłem stała się już dla nich codziennością - wypełniają w ten sposób zadanie, jakie obrały sobie ich dusze zanim jeszcze pojawiły się na Ziemi.
Dziś zwracam się zarówno do tych z was, którzy należą do trzeciej grupy jak i do tych, którzy pozostają jeszcze w drugiej grupie. Tak naprawdę jednak nie ma między wami wyraźniej różnicy - z jednej grupy do drugiej przechodzi się stopniowo, krok po kroku. Nie ma sensu zastanawiać się teraz do której z tych dwu grup należycie - w żaden sposób
nie chcemy was tu oceniać czy kategoryzować. Najważniejsze, abyście dostrzegli to, kim naprawdę jesteście; abyście zdali sobie sprawę z tego, że całym sercem i całą duszą pragniecie podążać w tym życiu ścieżką wewnętrznego rozwoju. Chciałabym wam teraz wyjaśnić, dlaczego ten proces przebudzenia wydaje się wam czasem tak trudny.
Otóż rozwój duchowy nie przebiega w sposób liniowy. Wewnętrzne przeobrażenie to nie schody, po których wchodzi się stopień za stopniem. Rozwój duchowy ma raczej charakter cykliczny. Weźmy na przykład cykl dnia i nocy.
W nocy pogrążacie się w swej podświadomości. 'Ciemna' strona podświadomości jawi się wam wówczas w postaci snów, w których wszystko jest dla was nieznane i zupełnie odmienne od codziennej, dobrze wam znanej rzeczywistości.
Dzięki temu jesteście wtedy w stanie wejść głęboko w siebie i odkryć uczucia i emocje, do których trudno jest wam dotrzeć na jawie. W dzień uczestniczycie w normalnej ziemskiej rzeczywistości i zbieracie nowe doświadczenia. W nocy natomiast zagłębiacie się w siebie, co pozwala wam skonfrontować się z energią emocji, z których istnienia nie zdajecie sobie sprawy podczas dnia.
Tak więc naprzemienność nocy i dni pozwala wam na integrację nowych doświadczeń na poziomie głębszym niż umysłowy. Dzięki temu zachodzą w was przemiany, wzrastacie, nawet jeśli w ogóle nie potraficie przypomnieć sobie swoich snów. Wzrastanie takie powtarza się cyklicznie, podobnie jak wzrost duchowy.
Ci z was, do których teraz się zwracam, wiedzą już, co to znaczy zagłębić się w siebie, spojrzeć prosto w twarz przebrzmiałym emocjonalnym cierpieniom i obawom i pozwolić im odejść. Znane jest wam już to uczucie, gdy zagłębiacie się w jakieś dawno temu doświadczone cierpienie, znana jest wam ta radość, jaką daje wam jego uwolnienie, to poczucie wolności i siły, jakie się w następstwie tego w was pojawia.
Ci z was, do których kieruję dziś me słowa, są już w tej mierze zaawansowani, zgromadzili już spore doświadczenie,
a jednak wciąż potrzebują doświadczać kolejnych cyklicznych przemian, jakie niosą ze sobą noce i dni, ponieważ wciąż nowe pokłady podświadomości pragną, aby je zauważyć, aby się do nich zwrócić i wreszcie je uwolnić.
Wielu z was pogrążonych jest teraz w 'mroku nocy', kiedy to odkrywają w sobie głębokie pokłady strachu, który chce wreszcie ujrzeć światło dzienne, który chce, abyście się od niego uwolnili i aby dzięki temu wasze światło rozbłysło jeszcze potężniej, dając światu wszystko to, co jest w was najpiękniejsze.
Wasze życie toczy się zgodnie z waszym własnym cyklem rozwoju, który różny jest od tych zachodzących u innych Niosących Światło, zależnie od tego, w jakim jesteście wieku, jakiej jesteście płci, czy też jakie postanowienia powzięła
na to wcielenie wasza dusza. Jednocześnie pozostajecie również pod wpływem szerszych prądów energii, które dotyczą procesów, przez które przechodzi teraz cała Ziemia i całość ludzkości.
Te fale energii, które przelewają się teraz przez Ziemię, powodują wypływanie na powierzchnię starych, ciemnych energii w tempie, które może wam się wydawać przytłaczające, jeżeli brak jest w was zaufania do sensu tych wszystkich procesów zachodzących zarówno w was samych, jak i na skalę ogólnoludzką.
Ludzkość nie jest jeszcze gotowa na uwolnienie wszystkich starych energii, które teraz wypływają na powierzchnię. Większość ludzi nie wie, jak poradzić sobie z całym tym głębokim bólem emocjonalnym, który w sobie noszą i z tą niszczycielską energią, która może zostać przez niego uwolniona. Wy opanowaliście już tę sztukę.
Czasami jednak również wam może się zdarzyć, że was to wszystko w pewnym momencie nazbyt przytłoczy.
Możecie czasem poczuć, że dotarliście do takich aspektów siebie, które wydają się wam zupełnie nie do opanowania, zupełnie wam obce. Może wam się wówczas wydawać, że stoicie na krawędzi szaleństwa.
Być może dopiero co wydawało wam się, że oto już uporaliście się z większością zadań, z którymi mieliście dać sobie radę w tym życiu, a tu nagle docieracie do takich pokładów strachu i ciemności, o jakich wam się nie śniło, a one głośno domagają się od was tego, abyście się również z nimi teraz uporali.
Być może z początku rodzi to w was bunt, czujecie się oburzeni tym, że znów musicie się z czymś zmagać,
gdy dopiero co wydawało wam się, że już wystarczająco wiele przeszliście w tym życiu, aby teraz móc pożyć trochę spokojniej i łatwiej. Ta kolejna fala ciemności, z jaką przychodzi się wam teraz zmierzyć, może wam się wydawać zbyt wielka, by jej podołać.
Jestem tu dziś z wami żeby wam powiedzieć, abyście nie tracili serca i wiary w sens waszej podróży. Jesteście już teraz na takim jej etapie, gdzie nie jesteście już dalej w stanie kontrolować swojego rozwoju. Te nowe wymiary poszerzania świadomości, w które się teraz udajecie, wymagają od was odpuszczenia sobie wszystkiego, całkowitego poddania się tym nowym procesom, które was teraz dotykają. Tutaj nie ma już miejsca na wykonywanie jakichś wymyślnych ćwiczeń, stosowanie jakichś specjalnych diet, czy też poddawanie się jakiejś wymagającej wyrzeczeń dyscyplinie, przy pomocy których to zabiegów próbowaliście do tej pory kontrolować swoje życie. Ta fala energii, która tylko czeka na to, aby już wkrótce przelać się przez wasze życie, jest tak olbrzymia, że nijak nie sposób jej kontrolować.
Tymczasem wasza dusza aż się rwie do tego, aby ta fala was ogarnęła, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakie to dla was będzie korzystne. Jednocześnie jednak wasze ludzkie ja nie jest w stanie dostrzec, dokąd ta fala was zawiedzie, ludzki umysł nie jest w stanie pojąć tego, dokąd płynie ten prąd, do którego tak ciągnie waszą duszę, dlatego też możecie czasem poczuć frustrację wynikającą z poczucia braku harmonii z waszą intuicją, wasza pasją i ogólnym poczuciem kierunku, w jakim zmierza wasze życie.
Jeżeli właśnie to teraz odczuwacie, zapewniam was, że nie ma w tym nic złego, że nie ma w tym żadnej waszej winy.
To uczucie dezorientacji i poczucie wszechogarniającego chaosu zawsze towarzyszy wam wtedy, gdy stoicie u progu czegoś zupełnie nowego, gdy macie zacząć coś od nowa. Początkom czegoś prawdziwie wielkiego zawsze towarzyszy poczucie chaosu i kryzysu. To co nowe nie może bowiem zająć miejsca starego, zanim się ono wpierw nie rozpadnie -
to naczynie, jakim jesteście, trzeba wpierw opróżnić z wszystkiego, co już wam nie służy, aby można je było na nowo napełnić nową energią.
Wiem, że do tej pory wydawało wam się, że przecież już od tak wielu rzeczy się uwolniliście, że już tak wielu rzeczom pozwoliliście odejść, a tu nagle okazuje się, że to jeszcze za mało. I wtedy pojawia się zniechęcenie.
Ja jednak proszę was, abyście nie zapominali, że to wszystko ma swój sens - nawet, jeżeli wydaje się wam póki co nie mieć żadnego. Postarajcie się zaufać temu, co się teraz z wami i wokół was dzieje i pozwólcie się temu zadziać w całej jego pełni - nie opierajcie się temu w żaden sposób, ponieważ dzięki temu to nieuchronne doświadczenie będzie dla was przynajmniej trochę łatwiejsze.
Jesteście nauczycielami.
Nieustannie sprowadzacie na Ziemię Nową Energię i to nawet jeżeli wydaje wam się, że wasze życie spowija ciemność, nawet jeśli czujecie się tym wszystkim przytłoczeni, nawet jeżeli ogarnia was rozpacz i depresja i nie macie zielonego pojęcia, dokąd was to wszystko zaprowadzi. Cały czas robicie dokładnie to, po co tu przyszliście - sprowadzacie
na Ziemię światło.
A Niosący Światło przynosi je przecież właśnie tam, gdzie panuje ciemność, wkracza z nim w najczarniejsze zakamarki duszy, często nie wiedząc zupełnie, co go tam czeka. Przebijacie się przez ciemność bez żadnych wskazówek, bez map, bez drogowskazów. Wkraczacie w absolutnie nieokiełznany dotąd świat ciemności, więc wszystko, co możecie zrobić,
to poddać się temu doświadczeniu i zaufać, że uda wam się go przebyć i że ta wyprawa w nieznane ma sens.
Jak tylko bowiem dotrzecie na drugi brzeg, jak tylko wychyniecie z ciemności prosto w światło, wówczas zrozumiecie potrzebę tego przejścia. Stanie się ona dla was jasna i zrozumiała, i to nie tylko na poziomie umysłu, ale także serca.
W ciemności zawsze kryje się skarb wart odkrycia. Wszelkie czyhające na was w ciemności demony to jedynie głęboko skrywające się aspekty was samych, które chcą do was powrócić, połączyć się z wami w jedno. Negatywizm, który
w sobie odkrywacie, jest częścią waszej własnej energii, która gdzieś w was dawno temu utknęła i wciąż nie może się uwolnić.
Zrozumcie proszę, że wasza dusza doświadczyła już bardzo wielu wcieleń, i to zarówno na Ziemi, jak i innych światach. Teraz, gdy cykl waszych wcieleń na Ziemi dobiega końca, te najbardziej cierpiące części waszej duszy, te najbardziej doświadczone w poprzednich wcieleniach aspekty was samych, które wciąż tkwią w tamtych przeżyciach, zwracają się do was o to, abyście pomogli im się wreszcie uwolnić, oswobodzić.
Wiem, że często nie macie pojęcia, skąd biorą się te wszystkie traumatyczne doświadczenia w waszym życiu. A przecież tak naprawdę wszystko sprowadza się do jednego - to wasz własny strach chce, abyście się nim zajęli. Wasze zrodzone ze strachu demony chcą, abyście spojrzeli im prosto w oczy i uznali je za część was samych. Bo one przecież są częścią was samych. Wasz strach jest bardzo istotną częścią waszego ja. Strach jest częścią tej gry w dwoistość rzeczywistości, w którą od tak dawna gracie tu, w tej części wszechświata.
Gdybyście tylko go zaakceptowali, gdybyście tylko przestali bać się własnego strachu, wówczas dostrzeglibyście, że jest on zupełnie nieszkodliwy. Być może brzmi to dla was dziwnie, ponieważ doświadczyliście już tego, że wasz strach potrafi przewrócić wam świat do góry nogami, ale strach jest w istocie nieszkodliwy. Strach jest niewinny niczym dziecko. Strach to po prostu reakcja na nieznane.
Gdy dziecko napotyka coś, czego jeszcze nie zna, często reaguje strachem - musi się dopiero przyzwyczaić do nowej sytuacji, musi ją wpierw zbadać, poczuć się w niej pewnie i nauczyć się jej ufać. Strach jest w rzeczywistości taki niewinny - przecież to zupełnie naturalne, że czujecie się niepewnie w sytuacji, której jeszcze nie znacie.
Dlatego w strachu nie ma nic złego.
Jednakże jeżeli zechcecie go oceniać, jeżeli źle się z nim czujecie i w efekcie go potępiacie i odrzucacie, wówczas przerasta on was niczym jakiś złowieszczy, groźny demon, który was terroryzuje i paraliżuje wbrew waszej woli.
Nie traktujcie swojego strachu jak wroga, ponieważ to właśnie dopiero wówczas przeobraża się on w ciemne, obce wam siły. Strach jako taki nie należy z definicji do sił ciemności - to jedynie emocjonalna reakcja na sytuację, w której czujecie się niepewnie, ponieważ jest nowa i inna od tego, co wam już dobrze znane.
Moi drodzy przyjaciele, jest w was wiele mądrości. Z głębi waszej duszy, z głębi waszej istoty, skąd promienieje wasze światło, wieczne i pełne miłości, otwórzcie swe ramiona na ten strach, który jest w was. Uwierzcie mi, że jesteście
od niego znacznie potężniejsi, znacznie więksi. Przyjmijcie ten strach z otwartymi ramionami, otwórzcie się na niego niczym na dziecko i powiedzcie mu, że jest z wami bezpieczny, że się go nie obawiacie, że nie boicie się własnego strachu.
Nie próbujcie się go pozbyć, ponieważ taka reakcja byłaby niczym innym, jak jego osądzaniem.
Jeżeli zaczniecie walczyć z tą częścią was, która się boi, wówczas zacznie się ona jedynie bać jeszcze bardziej,
bo będzie to dla niej jasne przesłanie, że jest zła i niegodna.
Zrozumcie zatem proszę, że strach jest koniecznym elementem wszechświata. W przeciwnym razie nie moglibyście się rozwijać ani doświadczać niczego nowego. Strach wyznacza granice pomiędzy tym, co odbieracie jako bezpieczne
i znane a tym, co takie wam się nie jawi. Dopiero przekraczając tę granicę możecie napotkać na swej drodze coś, czego jeszcze nie doświadczyliście i czego jeszcze nie rozumiecie.
Gdybyście tylko potrafili postrzegać strach w taki właśnie sposób, przestalibyście go oceniać, a wówczas mógłby nawet stać się on dla was przyczynkiem do radości, ponieważ strach jest obietnicą nowych odkryć, obietnicą nowego świata, który możecie rozświetlić blaskiem światła, które mu niesiecie.
A zatem zaufajcie strachowi, niech stanie się waszym światłem przewodnim!
Jeżeli znajdziecie się w sytuacji, która budzi w was strach, po prostu się mu przyjrzyjcie. Niech spłynie na niego światło waszej świadomości. Strach się natychmiast dzięki temu nie rozpłynie, ale jeżeli tylko nie będziecie postrzegać go jako przerażającej, paraliżującej was energii, będziecie w stanie bardziej się rozluźnić i otworzyć na skarby, które strach potrafi w sobie kryć.
Wiedzcie, że strach zawsze będzie wam towarzyszył, bo jest częścią stworzenia. Nawet, gdy będziecie już na bardzo wysokim poziomie duchowym, zawsze znajdzie się na waszej drodze coś, czego jeszcze nie znacie, co tylko czekać będzie na to, abyście to odkryli i zbadali. W przeciwnym razie wszechświat wpadłby w stagnację i stracił swą witalność
i żywotność. Byłoby to niczym życie w pięknym, cudownym domu, który sprawiałby wam olbrzymią radość i w którym czulibyście się jak u siebie, ale z którego jednak nigdy nie moglibyście wyjść na zewnątrz, wykroczyć poza jego mury, nigdy nie dane by wam było zbadanie tego, co znajduje się poza jego granicami.
Myślicie, że w dalszej perspektywie takie życie przyniosłoby wam spełnienie?
Wiem, że znacie siebie na tyle dobrze, by zdawać sobie sprawę z tego, że uwielbiacie odkrywać to, co niezbadane. Każdy z was ma duszę odkrywcy i poszukiwacza przygód. Dlatego też proszę was, byście nie potępiali swojego strachu, ponieważ tak naprawdę jest on integralną częścią tej wiecznie poszukującej, odkrywczej części waszego Ja.
Strach jest niczym drogowskaz, który wskazuje wam, gdzie znajdują się dziewicze terytoria, które jeszcze wciąż
nie zostały odkryte. A gdy już do nich dotrzecie, podążając tam ręka w rękę z waszym strachem, doświadczycie takiej radości i piękna, które póki co pozostają poza waszym wyobrażeniem.
Cała tajemnica sprowadza się tak naprawdę do jednego - nigdy nie możecie wiedzieć z góry,
co przyjdzie wam jeszcze odkryć, w przeciwnym razie nie byłoby to dla was niczym nowym.
Zatem jedynie wtedy, gdy zaakceptujecie nieuchronność strachu - który jest przecież niczym innym jak oznaką tego,
co pozostaje wam wciąż nieznane; tego, co leży poza granicami waszego dotychczasowego poznania i waszej dotychczasowej wiedzy - jedynie wtedy będziecie w stanie poznać, jak cudownym przeżyciem może być odkrywanie wciąż czegoś nowego i ile piękna, miłości i radości możecie dzięki temu doświadczyć.
Otwórzcie się na ten strach, który was w środku ogarnia, nawet jeśli wyda wam się to irracjonalne i bezsensowne.
Wiele waszych obaw ma swój rodowód w waszych bardzo dawnych wcieleniach, jest bagażem waszych zamierzchłych aspektów. Niemniej jednak nawet one są obietnicą nowego zrozumienia; czegoś, czego jeszcze nie odkryliście.
Być może wśród nich kryje się jakieś zamierzchłe doświadczenie gwałtownego odrzucenia, którego się teraz obawiacie
i którego nie chcecie ponownie doznać.
Jednakże, gdybyście się tak tego nie obawiali, gdybyście dali sobie szansę ponownego jego przeżycia, pozwolili tym skrywanym dotychczas emocjom ujrzeć światło dzienne, poczulibyście do siebie współczucie i zrozumieli, dlaczego niektóre rzeczy są dziś dla was takie trudne. Wybaczylibyście sobie wszystko i przestali tak surowo siebie osądzać. Doświadczenie samowybaczenia może być dla was przeżyciem prowadzącym prosto do oświecenia. Tak więc jeżeli zdecydujecie się na przeżycie czegoś, co z zewnątrz może wydawać się straszne i przerażające, jeżeli przejdziecie przez to bez osądzania, jeżeli przejdziecie przez to z ufnością, wówczas może być to dla was olśniewające przeżycie,
a nawet przynieść radość. Może dać wam przedsmak wolności i poczucie odprężenia, jakie daje samoakceptacja. Właśnie tak elastyczny potrafi być wszechświat, właśnie tak elastyczne potrafi być samo doświadczanie.
Jeżeli w waszym życiu wiele jest strachu, to wiedzcie, że gdy zdecydujecie się stawić mu czoła i przejść przez niego
z otwartym sercem, wówczas po drugiej stronie odnajdziecie miłość, piękno i radość. Znajdują się one tam zaraz
po drugiej stronie tego doświadczenia, zupełnie niedaleko.
Jak już wspomniałam, wzrost duchowy nie jest procesem liniowym, podczas którego każdy kolejny wasz krok powoduje uwolnienie się od kolejnych obaw i strachów. Jest inaczej - strach narasta i narasta, aż osiągnie swoje apogeum,
co może mieć postać jakiejś na tyle krytycznej sytuacji, że będzie wam się wydawać, że nie jesteście już w stanie podołać choćby jednemu kolejnemu dniu tej waszej udręki na Ziemi. Tymczasem będzie to właśnie ta chwila, w której będziecie musieli wreszcie bezpośrednio zmierzyć się ze strachem - nie będziecie już dłużej potrafili go tłamsić czy uciekać od niego. Ogarnie on was całych i nie będziecie w stanie go już kontrolować. W tym momencie będzie wam się wydawać, że oto zostaliście przez niego pokonani, że tama pękła i nic nie powstrzyma już rozszalałego naporu panicznego strachu. Będzie wam się wydawać, że oto przyszedł dzień waszej klęski, tymczasem wcale tak nie będzie!
To tylko strach, który chce wreszcie znaleźć ujście, przebić się przez te mury, za którymi go zamknęliście,
przez co zamknęliście i siebie samych, sami się za nimi uwięziliście. Strach chce tylko płynąć swobodnie, opływać was bez ograniczeń, a jeżeli zdecydujecie się płynąć wraz z nim, zawiedzie was do nowej rzeczywistości, w której zaznacie znacznie większej wolności niż w tej, w której przyszło wam teraz żyć.
Tak więc jeśli wydaje wam się, że wasz strach pozostaje poza wszelką kontrolą, że nie potraficie odnaleźć w nim żadnego sensu, to gratuluję! To jest właśnie ten stan, w jakim powinniście się wszyscy znajdować. To nic innego, jak próg nowego, wspaniałego doświadczenia, a wy jesteście o włos od wykonania tego jakże przełomowego dla was kroku.
Nie walczcie ze strachem, pozwólcie mu być. Nie zachodźcie w głowę, co też takiego złego zrobiliście, albo czy wszystko, co do tej pory osiągnęliście na ścieżce duchowej było nadaremne. Nie przejmujcie się tym, że czujecie się zagubieni, niech wam się nie wydaje, że gdzieś po drodze z niej zboczyliście - to tylko wasz umysł nie potrafi pojąć tego wszystkiego, co się z wami dzieje. To tylko wasz umysł próbuje zrozumieć coś, czego żaden umysł objąć nie potrafi.
Nie obawiajcie się - wasza dusza wie co robi. Ona chce pomóc wam uwolnić się wreszcie od tego bólu, który tkwi głęboko w was, ale jeżeli ma się jej to udać, to musicie jej zaufać i przestać starać się ją kontrolować.
Im bowiem bardziej zestroicie się ze swą duszą, tym mniej będziecie mieli kontroli nad swoim życiem i wiecie co?
Dopiero to da wam prawdziwą wolność!
Gdy odpuścicie sobie kontrolę, wówczas pozwolicie wkroczyć w wasze życie nowej, pięknej energii waszego niczym nieskrępowanego Ja. To właśnie strach jest sposobem na to, aby wasze wyższe Ja zstąpiło na Ziemię już teraz,
w tym wcieleniu.
Proszę was, abyście zaufali tym przemianom, które teraz w was zachodzą, nawet jeżeli wydają wam się prowadzić was prosto w ciemność; nawet jeżeli wszystko to, co się z wami teraz dzieje wydaje się wam nie mieć żadnego sensu. Starajcie się zawsze pamiętać o tym, że w obecnym stanie umysłu nie jesteście w stanie zrozumieć tego, co się z wami dzieje. Co więcej, że w ogóle nie ma takiej potrzeby, abyście cokolwiek rozumieli, że sens tego wszystkiego stanie się
dla was oczywisty w swoim czasie.
Otwórzcie się na jakże wspanialszy świat swojej duszy.
Bądźcie odkrywcą świadomości, bo przecież właśnie po to tu jesteście i tego właśnie najbardziej pragniecie!
My ze swej strony błogosławimy was za to z całego serca, że zdecydowaliście się na podjęcie tego wyzwania w tak trudnych czasach tych wszystkich zmian, jakie zachodzą teraz na Ziemi. Macie wiele odwagi i naprawdę kochacie życie, nawet jeśli czujecie się teraz osamotnieni i przygnębieni. Przecież gdyby nie ta miłość życia, którą niesiecie w sercach, nie byłoby was tutaj właśnie teraz.
Cały czas pozostajemy blisko was. Jam jest matczyną energią świadomości chrystusowej. Poczujcie, jak spowijam was moją energią. Być może będzie ona miała dla was postać miękkiej, błyszcząco różowej, figlarnej, a jednocześnie bardzo delikatnej i czułej energii. Pozwólcie jej wejść w przestrzeń waszej energii, a przyniesie wam uzdrowienie.
Jednak mówiąc 'uzdrowienie' nie mam na myśli 'uwolnienia was od strachu’, a jedynie to, że pomoże wam go zaakceptować. Pomoże wam zaakceptować to, że strach jest portalem wiodącym ku innej rzeczywistości,
lżejszej i pełnej miłości.
Bądźcie sobą, po prostu bądźcie sobą. Nie próbujcie niczego zmieniać.
Już teraz jesteście doskonali. Jesteście wspaniali.
My was cały czas obserwujemy i dobrze widzimy, jak borykacie się z tym wszystkim, dlatego mamy dla was olbrzymi szacunek i poważanie. Pozwólcie mojej energii was ukoić. Nie chcę niczego w was zmieniać. Pragnę jedynie, abyście spojrzeli na siebie inaczej niż dotychczas. Nawet w samym oku cyklonu waszych zmagań pozostajecie aniołami. Jesteście piękni.
Pamiętajcie, że po nocy zawsze przychodzi dzień. Wkrótce słońce znów zaświeci. Tak po prostu musi się stać.
To naturalny cykl życia i tak samo, jak nie możecie zapobiec temu, aby po dniu nastała noc, to samo daremne byłyby wasze starania, gdybyście próbowali powstrzymać nadejście po nocy kolejnego dnia. Tak więc pozwólcie, aby ten naturalny cykl przemian objął również was, a już wkrótce waszym oczom ukaże się nowy świt.
Podejmując tę niesamowitą podróż do wnętrza was samych, pomagacie wielu ludziom na Ziemi, którzy próbują odnaleźć swą własną drogę ku wolności. Wy wytyczacie ją dla tych, którzy przyjdą po was, którzy ruszą w wasze ślady, którzy dopiero się budzą, którzy dopiero teraz zaczynają widzieć w sobie to światło, które wy już niesiecie przed nimi i oni już wkrótce będą w stanie ponieść je dla kolejnych nowoprzebudzonych, którzy zapragną poznać świat swej duszy.
Dziękujemy wam za waszą pracę, za światło, którym teraz rozświetlacie Ziemię.
Nigdy nie jesteście sami. My, którzy pozostajemy po drugiej stronie, zawsze jesteśmy z wami.
Proszę, przyjmijcie naszą miłość.
To dla nas wielki zaszczyt i radość móc wam przypominać o tym, kim w rzeczywistości jesteście.
© Pamela Kribbe 2010
![]()
Tłumaczenie: Tomek Lebiecki tomaszlebiecki@gmail.com www.shaumbra.pl

