Sens życia
Z okazji imienin... miesiąca i roku (09.09.09) oraz w nagrodę za dobrą robotę - a mam na myśli stronkę - postanowiłem dać sobie dzisiaj prezent, własny tekst.A co? Nie zasłużyłem? Tym bardziej, iż cały zespół redakcyjny w mojej osobie, wyraził jednogłośnie zgodę.
A teraz poważnie.
Przez ostatnie lata przetrawiłem - podobnie jak wielu z nas - masę książek, tekstów, przekazów, duchowych pseudo-szkoleń... zachwycając się kolejnymi (podobnie jak wy?).
Już mam przesyt owego bleblania, mącenia w głowach różnymi teoriami. Tych książek pisanych wyłącznie dla kasy.
Tych nawiedzonych próbujących zebrać tłumek wielbicieli w celu zaspokojenia swojego ego, swoich ambicji przywódczych, manii włady lub nabicia kiesy.
Zmęczyłem się.
I prawdopodobnie w odpowiedniej chwili zatrzymałem nasycanie mózgownicy następnymi teoriami, gdyż inaczej groziłoby to poważnym pomieszaniem.
Nie żartuję - to widzę z listów do mnie, to zaobserwowałem u znajomej "wiedźmy" (zresztą wyśmienitej), która ma wielu "pacjentów" pomieszanych z tej przyczyny, wymagających natychmiastowego... egzorcyzowania (!).
Na dzisiaj wiem jedno - trzymaj się jednej "wiary" i nie szukaj sensacji.
Z literatury, która mi pozostała i którą szanuję za szczerość, za prawdziwość energii autora nie zmąconą ingerencją osób trzecich, pozostało mi tylko kilka pozycji. Są to następujące pozycje:
Potęga teraźnieszości - Egharda Tolle
(nasz kolega, Darek wydał jej nowszą wersję - Praktykowanie Potęgi Teraźniejszości)
(Dzięki Eghardowi wreszcie zrozumiałem co jest źródłem wszystkich naszch kłopotów oraz czym jest świadomość, czym jest duchowość )
Transerfing - Vadima Zelanda
(Vadima szanuję go za oryginalne podejście do znanych, acz niezrozumiałych zjawisk naszego świata)
DEIR - Dimitra Wereszczagina, szczególnie część 1 i 2.
(To co zawiera część 1, powinno się uczyć każdego, od przedszkola, bo to jest przedszkole... wiedzy o człowieku - istocie energetycznej)
Żadna z tych książek nie zawiera informacji sprzecznych z wiedzą nabytą na shoudach. Powiem więcej - dla mnie stały się wyśmienitym uzupełnieniem. Wiele niejasnych, niezrozumiałch "tobiaszowych" określeń, tutaj znalazło jednoznaczne wyjaśnienie. Zacząłem wreszcie, coś niecoś, rozumieć z owych 10 lat wykładów.
To jest oczywiście tylko mój odbiór i moje wrażenia. Każdy może mieć inną opinię i... będzie miał swoją rację.
A teraz powracam do tytułu artykułu - SENS ŻYCIA
Poniżej umieściłem fragment z pracy DEIR, Dymitra Wereszczagina.
Dlaczego?
Ponieważ ujął mnie niezwykle prostą, jasną, jednoznaczną i praktyczną definicją sensu życia.
Oceńcie sami, ale pamiętajcie o najważniejszym - otóż napisał to praktyk... radziecki wojskowy, komunista, materialista - członek 4-osobowej, ściśle tajnej grupy zajmującej się bronią psychotroniczną...
Życzę Ineresujących Spostrzeżeń,
Andrzej
![]()
... zbliżyliśmy się do rozwiązania problemu, który pewnie wydawał się wam zbyt skomplikowany, może nawet nie do rozwiązania - problemu sensu życia.
Jesteście teraz całkowicie przygotowani, by rozwiązać go nie tylko pod względem filozoficznym, ale i praktycznym.
Teraz powinno stać się dla was zrozumiałe:
sens życia człowieka (podkreślam - właśnie człowieka, póki przebywa w swoim ciele i nie przeszedł do nowego życia)
polega na tym, by realizować swoje prawdziwe pragnienia, działając aktywnie i przeżywając pozytywne emocje i satysfakcję z własnych działań.
To wszystko!
A jakie będą te działania, do jakich celów będziecie dążyć, jakie konkretne pragnienia realizować - to nie jest ważne.
Przecież już uświadomiliście sobie, że dla człowieka ze świadomością siebie jako części energoinformacyjnego pola,
żadne działanie w materialnym świecie nie jest ważniejsze od innego. Co będziecie robić, jest całkowicie nieważne.
Sens leży w procesie, a nie w rezultacie, w odczuwaniu przyjemności z tego procesu, we wzmocnieniu swojej energetyki autentycznymi i skutecznymi działaniami.
Możecie zatem odnaleźć głęboki i prawdziwy sens we wszystkim - we wszystkim bez wyjątku, co robicie,
nawet w drobiazgach.
Jeśli wasze działania są autentyczne, nienarzucone z zewnątrz, jeśli wykonywanie ich będzie waszym świadomym wyborem, jeśli odpowiadają waszej prawdziwej istocie, wówczas otrzymacie maksimum radości i satysfakcji,
nawet wykonując tak prozaiczne czynności, jak zmywanie naczyń czy klejenie tapet.
Spróbujcie - przekonacie się - życie nabiera nowych kolorów, zobaczycie, jak wielu pięknych chwil,
ukrytych w codziennej krzątaninie, kiedyś w ogóle nie zauważaliście.
Nauczycie się czerpać przyjemność z każdej chwili.
Poza tym, jeśli w tym momencie podążacie tylko za swoimi autentycznymi pragnieniami i robicie to, czego rzeczywiście chcecie, realnie przedłużycie swoje życie. Każdy dzień będzie tak wypełniony, jak co najmniej miesiąc.
Teraz nie będziecie mieć pustych i bezsensownych dni, spędzonych na realizacji cudzych celów - rozkazów, załatwiania cudzych interesów. Zaczniecie prawdziwe życie - takie życie, które ma prawo nazywać się ludzkim.
Większość niestety pozbawiona jest tego szczęścia, jej życie stanowi bezsensowne spędzanie czasu i chaotyczne gromadzenie narzuconych z zewnątrz wydarzeń, w których człowiek dosłownie się pogrąża, nie będąc w stanie opanować tego całego chaosu, sprzątnąć z życia niepotrzebny chłam.
Jesteśmy gospodarzami siebie i swojego życia.
Nikt nie może zmusić nas do zejścia z obranej drogi, nikt nie może nas sobie podporządkować.
Wykonujemy te zadania, które dyktuje nam nasza istota - prawdziwe zadania.
Robimy to, czego rzeczywiście potrzebujemy, żyjemy zgodnie ze swoimi prawdziwymi pragnieniami i jesteśmy szczęśliwi w każdej chwili, gdy je realizujemy, gdy działamy, gdy osiągamy cele.
To właśnie jest szczęściem, do którego podświadomie dążymy, ale którego nie może uświadomić sobie, a tym bardziej osiągnąć, większość z ludzi.
![]()

