Sen
Jestem Shaumbra od kilku miesięcy - od kiedy "trafiłem" na stronę www.shaumbra.pl.
Obecnie przerabiam serię Wcielenia – "Wolność duszy" – prof. Adamusa, a wczoraj z kolei, zapoznałem się
z wykładem serii "Mistrzowie", również prof. Adamusa, w którym sugerował on, aby dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami.
Więc, w pierwszym odruchu, chciałem podzielić się moim tekstem, który napisałem pod wpływem dzisiejszego snu - snu dla mnie dosyć wymownego i niewykluczone, że powstałego pod wpływem przerabianych aktualnie przekazów.
Zrozumiałem jednak że dla innych, zwłaszcza starszych (stażem) Shaumbra, wcale nie musi oznaczać tego co dla mnie, i że wręcz może być nieinteresujący, nieciekawy...
Zatem decyzję umieszczenia tekstu na stronie shaumbra, powierzam Andrzejowi.
Obecnie przerabiam serię Wcielenia – "Wolność duszy" – prof. Adamusa, a wczoraj z kolei, zapoznałem się
z wykładem serii "Mistrzowie", również prof. Adamusa, w którym sugerował on, aby dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami.
Więc, w pierwszym odruchu, chciałem podzielić się moim tekstem, który napisałem pod wpływem dzisiejszego snu - snu dla mnie dosyć wymownego i niewykluczone, że powstałego pod wpływem przerabianych aktualnie przekazów.
Zrozumiałem jednak że dla innych, zwłaszcza starszych (stażem) Shaumbra, wcale nie musi oznaczać tego co dla mnie, i że wręcz może być nieinteresujący, nieciekawy...
Zatem decyzję umieszczenia tekstu na stronie shaumbra, powierzam Andrzejowi.
![]()
Nie jest ważne jak długo ktoś jest „shaumbrą”. Nie jest nawet ważne, czy ktoś „czuje się shaumbra” (bo co to tak naprawdę oznacza?).
Jesteś kimś, kto podjął się zmienić swoje myślenie, swoją świadomość, kimś kto chce się podzielić cząstką siebie
z innymi – i tylko to ma znaczenie.
Dlatego umieszczam Twój tekst, Ryszardzie, na naszej stronce Życząc Powodzenia! - Andrzej
![]()
SEN
Jestem w domu z żoną, syn gdzieś wyszedł, a córka z zięciem i wnuczkiem mieszkają w Nowym Jorku.Chciałem ją (córkę) zobaczyć - wiedziałem że mogę to zrobić - więc przy pomocy odtwarzacza wideo "ściągnąłem" ją na chwilę do domu.
Po jakimś czasie wspólnego pobytu, chciałem córkę odesłać przy pomocy pilota od wideo, z powrotem do Nowego Jorku, ale pilota nie mogłem nigdzie znaleźć.
Gdy wrócił syn, okazało się że pilot mu upadł i się rozleciał...
Próbowaliśmy go poskładać i posklejać, i użyć, ale nic z tego nie wychodziło; tak jakby wideo było zakodowane, zablokowane...
Czułem, że aby córka mogła zostać legalnie w kraju, muszę to zgłosić na policji choć wiedziałem, że uznają mnie za wariata. Wziąłem więc rower i ruszyłem - było po pierwszej w nocy.
Po drodze zaczęło nawalać mi światło; przygasało, przerywało...
Przed UMiG jest plac, więc kręcąc kółka i ósemki, próbowałem poruszać lampką, kabelkami, dynamem - bez skutku.
Ruszyłem chodnikiem dalej, bez światła.
Po drodze minąłem się ze szwagrem (już nie żyjącym).
Potem pojechałem leśną ścieżką, biegnącą wzdłuż ulicy, i jakby już w kierunku powrotnym, do domu.
Nagle poczułem kogoś za plecami.
Oglądam się i widzę, że jakiś mężczyzna próbuje mnie dogonić!
Naciskam mocniej na pedały, ale on mnie dogania, coś mówi niezrozumiałego i poznaję go – to kolega z czasów technikum (też już nie żyje).
Wyprzedza mnie, dogania kobietę jadącą przede mną na rowerze, coś do niej mówi... że niby razem - ona i ja - to poznamy, zrozumiemy, przepracujemy...(?).
Rower zaczyna mi sie rozpadać.
Ciągnę za sobą pół tylnego błotnika, przy kierownicy odpadają rączki z hamulcami, łańcuch się przycina...
Docieram pod szpital.
Dzwonię do żony, choć zabrałem (po co?) również jej komórkę.
Mówi mi, że "zresetowanie wideo" będzie kosztowało tysiąc złoty; wiem - to dużo.
Wracam do domu na piechotę, obok mnie idzie moja suczka(owczarek), która coś wywąchała na trawie - to myszka.
Suczka próbuje ją złapać, ale ta ucieka i nagle... rośnie, rośnie coraz większa, aż staje się wielka jak człowiek!
Mysz próbuje mnie ugryźć.
Bronię się, udaje mi się złapać ją za pysk jakąś linką, ale wiem że nie na długo.
Dostrzegam myśliwego z psem i wołam go na pomoc!
Jego pies skacze myszy na kark, a myśliwy daje jej zastrzyk w ramię (?) - jakiś środek, po którym mysz jest już spokojna, jakby sparaliżowana.
Jest bezpiecznie.
Po chwili myśliwy zadaje myszy... jakieś pytania,
a ona w odpowiedzi podaje różne charakterystyczne, słabe punkty... swej konstrukcji.
Budzę się i wiem, że miało miejsce jakieś odpuszczanie, uwalnianie systemów wierzeń, starych historii,
moich aspektów i być może coś więcej...
Mam wrażenie, iż był to kawał oczyszczającej roboty.
Pozdrawiam.
Ryszard
![]()

