"Zapach Jedni"
Moje odczucia podczas wspólnego oddychania z polską SES, prowadzonego przez Lucietę i Andreia
na Skype w dniu 2011-01-23
na Skype w dniu 2011-01-23
Napisała: Nineyoh
Zdjęcia: Monika Anna
mgromek@gmx.de
![]()
Podczas świadomego oddychania, zauważyłam, dwie energie, jedna, jakby świetlisto-niebieska, druga ciemna - zaczęły się ze sobą łączyć. Przypominało to laske Asklepiosa, ktorą oplatają dwa węże. Poruszały się, jak w tańcu, delikatnie, wchłaniały siebie. Cały czas były w ruchu , jakby siebie w sobie rozpuszczały, jakby siebie połykały tworząc jednię, jedą barwę, podobna do mgły, jakby plazmę. Z tej mgliście –przejrzystej energii wyłaniał się zapach.
Naraz przede mną, na wielkim rynku, zauważyłam młodych ludzi w dziwnym uniesieniu. Z ich ciał w lekkim, delikatnym rytmie wypływa plazma, energia podobna kształtem do ich ciał, w tym samym kolorze, co połączona energia w Lasce Eskulapa (kaduceusz). Wychodziła z nich, świadoma tego, co robi, w rytmie, który był jednym dla wszystkich. Ludzie ci znajdowali się w stanie upojenia, poddania, pozwolenia na uwolnienie pływających, w swoistym powabie energii. Odczułam wypływający z nich zapach, który wyrażnie łączył się w upajający bukiet woni, rozchodzący się wokoł. Zapach ten unosił się w powietrzu, wypełniał całą przestrzeń. Czułam go bardzo wyrażnie. Był błogi, upajający, wręcz zniewalający. Jego intensywność natężała się z każdą chwilą.
Energie wypływające z ludzi unosiły się w górę i jak fale, w jasno-niebieskim kolorze, łączyły się ze sobą.
Podobnie zachowywała się cała Natura. Widziałam, jak ze zwierząt wypływa podobna energia, czułam, jak staję się jednocześnie nimi, przejmowałam ich ciała. Raz byłam wilkiem, raz lisem, raz niedżwiedziem, raz skaczącą kozą na wysokich drzewach, a nawet jajkiem - odczuwałam siebie jako białko i żółtko, oddzielnie, z którego zaraz potem wylągł się ptak i odfrunął. Czułam, jak ich energie łączą się falami, tworząc kolejne fale.
Będąc w ciele myszy dotykałam głębin Ziemii. Czułam Ziemie poprzez jej ciało, odczuwałam Ziemię zmysłami myszy. Ziemia była lekka, delikatna, miękka, jakby była tylko dla niej. Podobne odczucie doznałam będąc w ciele robaka, żmiji. Pełzłam coraz bardziej głębiej w Ziemię, odczuwałam ją fizycznie. W pewnym momencie stałam się rozłożystą ziemią, po której stąpali zwierzęta i ludzie. Potem zaś skałą, twardą skałą, która zaczęła poddawać się, mięknąć, rozpuszczać. Było to bardzo przyjemne odczucie.
Wzniosłe, pięknie buki, strzeliste do nieba, stały dumnie w swej wielkości w środku lasu. Były świadome swej mocy i piękna. Odczuwałam ich potęgę, a zarazem ich delikatność mocy. One również, z powabem uwalniały z siebie mglisto-niebieską esencję. Podobnie trawa, żdżbła trawy, rosnące tam rośliny uwalniały swoją esencje, część siebie.
W pewnym momencie z całego lasu wypłynęła ta piękna, wijąca się, delikatna jak puch, energia. Wychodziła z drzew, krzewów, roślin, zwierząt tworzyła przeogromną Plazmę. Woda, rzeki, jakby parowały, jakby mgła unosiła się na nimi i wzbijała w przestrzeń.
Wszystko to odbywało się w pięknej harmonii, jakby wszyscy i wszystko wiedziało, co ma w tym momencie czynić.
Z tych energii, mleczno-niebiesko-mglistych wyłaniał się zapach. Zapach trudny do określenia, do sprecyzowania. Było to połączenie wszystkiego. Z mojego ciała wyrastały kwiaty lilii, fiołki, bzy, konwalie, jaśmin, róże, szczególnie jedna, biała, delikatnie przechodziła w herbacianą, swym zapachem zniewalała.
Czułam łączenie wszystkich zapachów, zapachu całej Natury z zapachem ludzi, znajdujących się na wielkim placu, młodych ludzi. Podczas uwalniania esencji, ci młodzi ludzie, jakby w pierwszej chwili wpadali w omdlenie, miałam wrażenie, że doznają jakiegoś szoku, stanu ekstazy, upojenia. Za chwilę, pomalutku zaczęli budzić się z tego stanu. Nastało poruszenie, niepokój. Pojawiło się zdziwienie na ich twarzy. Nastał chaotyczny ruch, trudny do opisania.
W pewnym momencie odczułam, że nie oddycham. Tak, jakby mój oddech na chwilę się zatrzymał, jakbym na chwilę zatrzymało moje życie. Po chwili zaczęłam ponownie, pomalutku, świadomie oddycha.
Naraz, stałam się fizycznie ziemią, czarną, dorodną, żyzną, jakby przed chwilą spulchniona. Lekko, pokryta śniegiem, właściwie lodowcem, ale nie odczuwałam ciężaru lodu. Kształt Ziemii był górzysty, pokryty śniegiem. Lśniącym, puszystym śniegiem, po którym zjeżdżały dzieci, dorośli na sankach i nartach. Czułam Radość, zarówno w sobie, jak i na zewnątrz. Bycie śniegiem, puchowym, lśniącym śniegiem, sprawiało mi ogromną przyjemność.
Nagle śnieg zaczął się roztapiać, stając się spokojnie płynącą, czysto – krystaliczną wodą, którą nie tylko odczuwałam, ale nią byłam. Wręcz czułam to swoją fizycznością.
Miałam świadomość, że jestem przestrzenią wypełnioną cała Naturą. Stałam się chmurą płynącą w dal na wietrze, gwiazdą, jakąś planetą, to znowu orłem, potem zaś wielorybem, z wieloryba w małą rybkę, w glony morskie. I ze wszystkiego Tego, wypływała ta niebiesko-mglista energia, z każdej pojedyczej Istoty i unosiła się.
Czułam, że staję się tym, co w danym momencie postrzegam.
Znalazłam się ponownie na rynku, pośrod tych młodych ludzi, mieli lekko uniesione ręce do góry. Czułam w nich taką niewinność, czułam w nich spokój i zalegającą cisze. Nagle zagrzmiały głosy potężnych trąb, ale one tylko wzmocniły tą cisze.
Wszystkie płynące energie, esencje z całej Natury i ludzi, zaczęły łączyć się w Jedną Przezroczystą Plazme.
Nagle, wiatr poruszył delikatnie tą bezkształtną konsystencję, plazmę, wprowadził ją w ruch, zaczęła płynąć, uniosła się. Czulam, jak mnie przenika i jak powiew wiatru rozprasza ją w przestrzeni delikatnym dmuchnięciem. Poczułam zapach. Był bardzo intensywny, delikatny, przyjemny, wywoływał błogość - roznosił się w przestrzeni.
Ludzie stali się, jakby bardziej ożywieni, przebudzeni, zaczęli wdychać ten zapach, wchłaniać go do siebie, do swoich ciał, do swoich głębi. Zauważyłam z jaką świadomością wydychają go, jakby z jakimś namaszczeniem, świadomi tego, co robią.
Świadomi entuzjastycznej Błogości, Radości, tej pięknej Ciszy i Spokoju.
Ten stan był we mnie i wokół mnie, w nieskończonej przestrzeni.
Monika Anna - Nineyoh
mgromek@gmx.de
mgromek@gmx.de

