BÓG
Tekst własny Marii zainspirowany artykułem w Newsweeku
Tekst własny Marii zainspirowany artykułem w Newsweeku
Uczucie, że Bóg naprawdę jest, przyszło do mnie bez głośnych fanfar, błyskawic i trzęsień ziemi.
Pojawiło się cichutko i miałam wrażenie, że czekało we mnie już od dawna. Było w moim środku od zawsze
i tylko na moment, a raczej na dobrych kilka lat, przycupnęło sobie w jakimś kącie czekając na mnie.
Pozwoliło mi doświadczyć stanów żalu, zwątpienia i nieufności. Po czym, bezszelestnie i bez żadnych znaków ostrzegawczych, po prostu tam się odnalazło.
Czasami, umysł pochłonięty tym, co na zewnątrz, skutecznie zagłusza Boga. Zazwyczaj przypominamy sobie o jego istnieniu, gdy sytuacja zmusza nas do próśb o pomoc lub opiekę. Wypatrujemy Go wtedy na ołtarzu lub w niebie,
bo nasz umysł przez wieki przyzwyczaił się do szukania tego, co ważne poza nami.
Przywiązujemy wagę do wszystkiego co na zewnątrz, szukając szczęścia i zadowolenia z życia w pracy, przedmiotach, rozrywkach, alkoholu czy innych używkach. Szukamy miłości najpierw w drugim człowieku, bo tylko tam spodziewamy się ją odnaleźć. Zupełnie zapominając, aby zacząć rozglądać się najpierw w sobie.
Podczas tych długoletnich poszukiwań nie przychodzi nam na myśl, że mamy wszystko we własnym wnętrzu:
radość życia, miłość, spokój, zaufanie… czyli Boga w sobie, który jest także we wszystkim, co wokół nas.
Jesteśmy przecież ze wszystkim połączeni.
Świat nauki od dawna spiera się, czy Bóg istnieje?
W niedawnym numerze Newsweeka ukazał się artykuł „Zbędny Bóg”(1).
Znany fizyk Stephen Hawking, w swojej książce „The Grand Design” (napisanej wspólnie z Leonardem Mlodinowem), stwierdził, że „Ponieważ istnieje takie prawo, jak grawitacja, wszechświat może powstać i będzie powstawał
z niczego”(2).
W dalszej części tekstu autor stwierdził: „To spontaniczna kreacja jest przyczyną, w wyniku której istnieje raczej coś,
niż nic, w wyniku której my istniejemy. Nie ma żadnej potrzeby, żeby przywoływać tu Boga, który stworzył wszechświat”(3).
Tym sformułowaniem wywołał oburzenie wśród wierzących i gorące dyskusje wśród ateistów. W podanym artykule można przeczytać opinie zarówno jednych, jak i drugich, by na końcu dowiedzieć się, że nikt nie posiada dowodów.
Moim zdaniem oraz wielu wierzących, Boga nie można udowodnić naukowo, tak jak nie można udowodnić przytoczonego w tekście porcelanowego czajniczka. Problem leży w znanym od starożytności truizmie, że nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek.
Filozof i matematyk Bertrand Russell powiedział, że jeśli „gdzieś tam, pomiędzy Ziemią a Marsem, krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie porcelanowy czajniczek, nikt nie byłby w stanie zakwestionować prawdziwości tego twierdzenia (oczywiście musiałbym być wystarczająco przewidujący, by dodać, że czajniczek jest zbyt mały, by dało się go dostrzec nawet za pomocą najpotężniejszych teleskopów). Gdybym jednak obwieścił, że skoro moich poglądów nie można zakwestionować, to przejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń jest odrzucanie ich przez innych ludzi,
uznano by - skądinąd słusznie - że prawię nonsensy”(4).
Czy Bóg wymaga wyjaśnień?
Bóg nie wymaga i nie oczekuje dowodów, przecież jakiekolwiek potwierdzenie lub zaprzeczenie istnienia Boga niczego nie zmieni. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą udowadniać zupełnie coś innego. W takim razie, czy szukanie dowodów ma jakiekolwiek znaczenie?
Bóg był, jest i będzie nadal i bez znaczenia są dyskusje czy poszukiwania naukowców.
Bóg jest Doskonałością i jest we Wszystkim. Tylko niektórzy nie potrafią Go dostrzec.
Niełatwo bowiem dostrzec coś, co jest na wyciągnięcie ręki.
Najtrudniej odkryć te najprostsze rozwiązania. Zwłaszcza te, które są najbliżej nas.
Boga szukamy zazwyczaj gdzieś daleko, koniecznie w uświęconym miejscu, godnym Najwyższego majestatu.
Ci, którzy odkryli Go w sobie, ze zdumieniem odkrywają także Jego bytność we Wszystkim Co Jest.
W mikro i makrokosmosie, w najdrobniejszych cząsteczkach żywych organizmów i materii czy gwiazdach, księżycu, planetach. I nie szukają już dowodów potwierdzonych przez wybitnych naukowców, którzy posługują się coraz dokładniejszymi teleskopami czy przyrządami. Wystarczy, że są obserwatorami, dostrzegającymi wspaniałą doskonałość i harmonię we wszystkim. Doskonałą równowagę natury i fizycznych zjawisk, gdzie jedynym prawem jest Prawo Wszechświata, rządzące się samo. Samonapędzające się i utrzymujące Wszystko Co Jest w harmonii. Coś na kształt perpetuum mobile - samonapędzającego się mechanizmu wszechświata, zasilanego energią nieodkrytą przez fizyków.
A może dlatego nieodkrytą, bo energią jest sam w sobie? Dostrzeganą przez miliony ludzi na świecie,
którzy widzą i czują Boga mimo niedoskonałości ludzkich zmysłów i naukowych przyrządów.
Czy niezbadanie, niezmierzenie energii napędzającej wszechświat cokolwiek zmieni?
Czy zatrzyma procesy zachodzących w naszych komórkach?
Czy spowoduje zahamowanie kiełkującej rośliny i ustawienie jej liści w stronę Słońca?
Miliardy lat temu, gdy płazy wychodziły na ląd nie pytały się o zgodę, a odlatujące na zimę ptaki nie sprawdzały i nadal nie sprawdzają trasy na mapie. Ktoś powie, że to instynkt ale czy bez nazwania tego ptaki przestaną latać?
To człowiek ponazwał kolejne odkrycia i teraz z dumą w głosie mówi o ewolucji, o instynkcie albo o grawitacji.
Wszystko co było, jest i będzie trwało nadal, może obejść się bez ingerencji, wiedzy czy umiejętności człowieka. Świat rządzi się sam, a człowiek może jedynie z pokorą go obserwować, odkrywać i badać.
I to samorządzenie się świata jest Doskonałością, którą ktoś nazwał Bogiem.
Jeżeli Bóg jest we wszystkim, jest także w nas i w innych ludziach.
Jest także w prof. Stephenie Hawkingu, który po prostu nie potrafi tej absolutnej Doskonałości w sobie dostrzec.
Na próżno więc szukać dowodów w przestworzach, laboratoriach, w Kościołach lub starych księgach, bo nie wiemy jakich narzędzi musielibyśmy użyć, aby zmierzyć Boga lub określić. Wystarczy pozwolić sobie Go odkryć.
Dać pozwolenie na odkrycie Boga, który jest Wszędzie.
Poczułam, że mam Boga w sobie, tak samo, jak mają Go gwiazdy, drzewa, zwierzęta, inni ludzie, skały, rzeki, morza
i kropelka rosy na liściu. Bóg jest siłą, która porusza elektronami wokół jądra atomu i mocą, która trzyma wszechświat
w równowadze. Jest harmonią w przyrodzie i pięknem wokoło. Jest radością i spokojem. Jest miłością, zrozumieniem
i współczuciem. Jest tym wszystkim, co w nas było i tym, co zawsze będzie. Wiedziałam o tym od zawsze, tylko przez wiele lat szukałam Boga w umyśle, nie pozwalając sobie na odkrycie Go w swoim sercu.
Maria
![]()
(1) Stawiszyński T. „Zbędny Bóg”. Newsweek nr 38/2010
(2) tamże, str. 17
(3) tamże, str. 17
(4) tamże, str. 18

